hidden hidden hidden hidden

Dla tych co lubią dobrą lekturę.

Odpowiedz do tematu    bibainfo.pl Forum Strona Główna -> Hyde Park
    Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
             Autor              Wiadomość
pandzia



Dołączył: 14 Wrz 2005
Posty: 848
Skąd: Gliwice

PostWysłany: 14-07-2006 11:55    Temat postu: Dla tych co lubią dobrą lekturę. Odpowiedz z cytatem

Kath i Ripperowi, za wsparcie moralne
I całokształt twórczości

M. Novotnow

przedstawia

Dziady cz. VII
Zdarzyło się w Kościele...


Osoby dramatu:
Słudzy Kościoła:
Jozue - Zagubiony bohater tragiczny rozdarty pomiędzy kapłańskim powołaniem, miłością do tajemniczej zjawy z Niebios i swoją prawdziwą naturą. Niepraktykujący Żyd.
Inkwizytor Cristoff - Przyjaciel Jozuego, fanatyczny inkwizytor, który posłałby na stos własną matkę, gdyby tylko dała mu po temu pretekst
Rafael - Kapłan o wielkim sercu i jeszcze większym brzuchu, z zamiłowania fotograf i fotomonter. Zwierzchnik Crisstoffa i przewodnik duchowy Jozuego. Kocha dzieci...
Eteryczna zjawa - Tajemnicza istota nawiedzająca umysł Jozuego. Nie ujawnia motywów swych działań.
Demony:
Katharzyna - Niegdyś luba Jozuego. Teraz szuka pomsty na tych, którzy uczynili z niego cnotliwego sługę Kościoła.
Novotnow - Wiadomo tylko, że walczy przeciw Rafaelowi i jego słudze Cristoffowi, oraz chce nawrócić Jozuego na drogę Zła.
Ripper - Kapłan Oka, walczy w sprawie Zła licząc, że poleje się świeża krew, którą uwielbia...
Pan Szatan - Władca Piekieł, ukrywający się pod postacią sprzedawcy z monopolowego. Wszystkim Demonom służy dobrą radą i butelką dobrego wina za 3,50.
Dwie naćpane panienki - Są zbyt strute, by coś o sobie powiedzieć... Czemu są trzymane w siedzibie Demonów, możemy tylko się domyślać...
Mantra i Żagiel – Kochankowie w ciemnościach...
Pomniejsze robactwo:
Quist - Sługa Demonów, pomiatany i wzgardzony. Pocieszenia szuka w butelce, paczce papierosów i wyuzdanych pieszczotach z Lucjanem.
Lucjan - Dziwna istota z Piekieł mieszkająca z Quistem.
Zboczony Duch - strażnik podkościelnych katakumb.
Chór - Dziesięciu pijanych żuli spod monopolowego Pana Szatana. Ich zdolności wokalne są co najmniej wątpliwe.

AKT I
Scena 1.
Plebania: pozłacane ściany, olbrzymi krzyż, na łożu z baldachimem leży Rafael. Wokół łoża krąży niespokojnie Cristoff.

Cristoff
Wieść taką wiatry po ulicach noszą,
Że wśród nas słudzy grzechu się panoszą
I, choć to o pomstę do Niebios woła,
Demony się gnieżdżą naprzeciw Kościoła
W brudnym grzechu się one taplają
I na złą drogę ludzi ściągają
Błagam przeto, Rafallo, proboszczu...

Rafael
Zamilknij, i daj mi winnego moszczu!
Gdyś ty procesów rozważał niuanse
Jam całkiem inną upatrzył szansę!
Jozue, grzesznik, ten Żyd z piekła rodem
Był do tej pory mych zmartwień powodem
Więc gdym go ujrzał, przysięgam na Boga,
Serce me przeszyła straszliwa trwoga
Żyd jednak posadzkę lizał i do stóp mi padł,
Ze swych herezji łzawo się spowiadał
Za swe nawrócenie wychwalał Niebiosy
I opowiadał, rwąc z głowy włosy
Jakoby Anioł ukazał się we śnie jemu
I serce jego zwrócił przeciw złu wszelkiemu

Cristoff
Wierzyć mi się nie chce w ten cud mniemany
Żyd, jak wiemy, grzesznik to znany
Co rzadko na tacę ofiarę składał,
A czasem i innych ofiary podkradał
By wódkę zakupić, ten napój Szatana
Nie bacząc, że może rozgniewać Pana

Rafael
Co z Żydem poczynić, nie rzekłem ni słowa
Lecz nie czas na to, od wina ciąży mi głowa
Zalegnij, proszę przy mnie w łożnicy
Wysłuchaj mej małej tajemnicy

Cristoff nieśmiało siada na brzegu łóżka, Rafael potężnym ruchem ramienia przyciąga go do siebie.

Wiedz, drogi mój Inkwizytorze
Że proboszcz dzisiaj wiele może
I choć na stosy posyłasz wielu
Nie tędy droga, przyjacielu!
Więc do awansu szukaj drogi
Tam, gdzie się łączą proboszcza nogi...
Ściągnij więc spodnie, poluźnij pasa,
Daj mi popieścić swego kutasa!

Cristoff
Choć z pożądania płonie twe lice
I ja dla ciebie mam tajemnicę
Do krypt kościelnych nieraz schodziłem
Lecz nigdy swej żądzy nie zaspokoiłem!
Trup to czy żywy, z jakiegoś powodu
Nigdy nie mogłem osiągnąć wzwodu!
Choć członek mój jest do twej dyspozycji,
Nie zaznasz rozkoszy z tej propozycji
Choćbym się starał nie wiem jak
Zupełnie martwy jest mój ptak!

Rafael
Skoro tak Niebiosa nam przeznaczyły
Przeczyć się z nimi nad nasze siły!
Mój fiut jest jednak zupełnie sprawny
A kochanek ze mnie wielce wprawny
Właź więc pod sutannę, do Jego Mości,
Nie nadwerężaj mej cierpliwości!

Cristoff posłusznie wypełnia polecenie, światła przygasają, kurtyna zasuwa się powoli. Kiedy wszystko jest gotowe, słychać jęk rozkoszy Rafaela

Scena 2.

Ciemna uliczka. Migająca latarnia, przewrócony śmietnik, porozrzucane śmieci. Wchodzi Quist, nieufnie lustruje ciemne kąty alejki i, nie mogąc utrzymać linii prostej zaczyna śpiewać i biegać po scenie.

Quist
Luki-kuki, kuki-luki puk!
Na co komu Lucyfer czy Bóg
Niech mi, kurwa, browaru leją - o tak!
Abym czuł się wolny, jak pierdolony ptak!
Dajcie mi fajkę, i ją podpalcie
Potem jeszcze konia mi zwalcie!
Luki-kuki, kuki-luki puk...

Wchodzi Cristoff i łapie Quista

Cristoff
Znów rozkażę: "Stosie, płoń!"
Już przyjemną czuję woń!
Spłoniesz wnet za heretyckie wywody
Com ich słyszał plugawe dowody!

Quist
Luki-kuki, kuki-luki puk!
Ciebie nie kocha ni Szatan ni Bóg!
A proboszcza tak wielka tusza
Że się dziwię, jak on jeszcze zadem rusza!
Nic mi nie zrobicie, wy głupie chuje,
Mój druh Lucziano mnie uratuje!

Cristoff odciąga Quista w stronę kościoła.

Scena 3.

Przykościelny loch. Do okrwawionej ściany przykuty jest plątaniną łańcuchów wije się Quist - widać, że inkwizytor nie obszedł się z nim łagodnie. Przed nim, dzierżąc w dłoni pejcz, stoi Cristoff. W ciemnym kącie, na złoconym tronie zasiada Rafael. Za nim stoi Zakapturzona Postać.


Quist
Luki-kuki, kuki-luki, BUM!
Oby was stratował nienawistny tłum!
Ty, co Rafallo-wieprza pierdolisz...

Cristoff wymierza Quistowi potężny raz pejczem

Cristoff
Zanadto jęzorem plugawym swawolisz!
Lecz i na ciebie znajdzie się bat!
Słuchaj: zdradził cię Jozue, twój brat

Quist
Dupa pierdzi
Dupa śmierdzi
Dupa chętnie o tym twierdzi!
Jozue nigdy mnie nie zdradzi
Prędzej w zad kutasa wsadzi!

Zakapturzona postać błyskawicznym ruchem pojawia się przy Quiscie i wymierza mu potężny cios w splot słoneczny. Quist rozpaczliwie stara się złapać oddech. Zakapturzona postać odsłania twarz - to Jozue.

Jozue
Utnijmy mu język, przyjaciele!
On wstrętnie przeklął w Kościele!
Nie mamy litości dla tego,
Kto słowa te wnosi do Domu Bożego.

Quist
Jozue, kurwa twa matka
Nie poznajesz Quista-gagatka?
Czyś zapomniał, jak przy zapitce z szampana
Denaturat pilim do białego rana?

Jozue
Choć prawda ta w oczy mnie kole
Bywały i takie swawole!
Lecz to już wszystko skończone
A dni twe są już policzone!
Boś ty, choć rozum masz pusty
Byłeś świadkiem owej rozpusty!
Więc wyznaj grzechy, padnij na kolana
Lub wyślę cię mieczem do samego Pana!

Quist
Luki-kuki, kuki-luki puk!
Kościół, a w kościele zbuk!
Kto tym zbukiem? - spytacie
To Jozue, odpowiedź już znacie!
Kiedyś był to może dobry druh mój
Dzisiaj muszę mu powiedzieć: "W dupę ci chuj!"

Jozue, uniesiony świętym gniewem, zamachuje się sztyletem na Quista. Rafael nadwyraz zręcznie strzela z bicza (ciekawe po co mu on?) i wytrąca swemu podopiecznemu broń.

Rafael
Nie tak szybko! Zamorzym szaleńca po trochu!
Teraz, moi bracia, prowadźcie go do lochu!

Cristoff i Jozue sprowadzają Quista do lochu pod kościołem

Scena 4.

Cristoff i Rafael siedzą w podziemnym korytarzu

Rafael
Seks oralny, mój Cristoffie, to dla dzieci jest zabawa
Ja na anal mam ochotę - a to jest poważna sprawa
Trzeba mi penetratora,
Który ma sprawnego wora
Choć usta twe to żądzy wrota
Me dupsko domaga się grota!

Cristoff
I mnie boli twe zmartwienie,
Widzę twoje przygnębienie.
Więzień nasz się nadać może,
Aby dzielić z tobą łoże!
Chociaż obłęd go ogarnia
Ma fujarę jak latarnia!
Sprowadzi go tu sługa mój
Byś mu w odbyt włożył chuj...

Rafael
Skosztujmy więc heretyka
Niech ze mną sobie pobryka
Kiedy już skończę się bawić
Pod sąd go trzeba postawić!

Oficerowie Inkwizycji wprowadzają Quista

Quist
Śpiewa radośnie na całe gardło
Na wyspach Bergamuta
Wkładałem chuja w buta
Jebałem także osła
Ma pała często rosła...
Tu wszystko jest możliwe
Tu orgie są prawdziwe...

Rafael słucha piosenki, po jego brodzie spływa strużka śliny

Quist
Znów zaczyna śpiewać
Ładną dupę masz
Komu jej dasz?
Taką ładną dupę...

Proboszcz nie wytrzymuje i rzuca się na więźnia, zrywając z niego ubranie. Jego oczom ukazuje się straszliwa prawda

Rafael
Fiutek twój, tak upragniony
Jest straszliwie zniekształcony!
Ślady zębów, ślady noża
Chybaś zaznał wszego gorza!
Niemniej - jest to jasna sprawa -
Szykuje się dobra zabawa!

Quist
Podskakuje niecierpliwie i śpiewa
Już za parę chwil, za chwil parę
Wbiję w dupę ci swą fujarę!
Poruchamy się bez słów,
Pij mą spermę, będziesz zdrów!

Przystępują do wyuzdanej orgii, Cristoff przygląda się łakomie

Scena 5.

Katedra, Jozue nuci pod nosem

Jozue
Luki-kuki, kuku-luki, puk
...

Wchodzi Cristoff

Cristoff
Tyś nie śpiewał ku chwale bożej!
Z twym duchem znacznie jest gorzej!
Tyś śpiewał pieśń heretyka
Zgorszenie z tego wynika!

Jozue
Taka przyczyna mej męki.
Że Anioł skrywa swe wdzięki
Ta, co mnie ku prawdzie zwróciła
Teraz mną jakby wzgardziła
Ja konam, ma chuć szaleje
A ona, tam, z Niebios, się śmieje

Rafael
Zaprzedaj Bogu duszę i ciało
A gdyby i tego było za mało
Proboszczowi samotność doskwiera
Zdasz mu się na partnera!

Jozue
Choć proboszcza szturchnę z radością
Do innej pałam gorącą miłością!

Cristoff
To, coś powiedział, razi sromotą
Miast nas, kobietę darzysz ochotą!
Czy ona chociaż z zakonu?
Jakkolwiek, nie zbawisz jej od zgonu!

Jozue
Choć nie z zakonu moja wybrana
Jest ona wierną służką Pana,
I muszę stanąć ci w opozycji -
Nie sięgnie jej ostrze Inkwizycji!
To Anioł spośród zamków Nieba
Co przyszedł do mnie gdy było trzeba
Myśli me z grzechu oczyściła
Stała się memu sercu miła

Cristoff
Rozumiem przyczynę twego zmartwienia
A jest nią nakaz przyrodzenia
Więc ryzykownie będziesz grał!
A teraz - pora na analny szał!

Scena 5.

Sklep monopolowy Pana Szatana, wczesny ranek. Piekielna załoga śpi na podłodze. Wchodzi Pan Szatan.

Pan Szatan
Po mieście chodzą słuchy,
Że straszą katolickie duchy
Rafael, proboszcz chutliwy
Nadwyraz jest popędliwy
Nie dość mu sług Inkwizycji
Wciąż nowych szuka pozycji
Ten obrzydliwy, tłusty ksiądz
Spełnienia szuka swoich żądz
W Quiście, słudze naszym plugawym
I jego druhu kaprawym -
Jozuem, tym zdrajcy Piekła
Którego pobożność jest wściekła

Ripper
Ja pierdolę, chuj!
Szykuje się wielki bój!

Pan Szatan
Nie warto grzebać się w gnoju!
Obejdzie się bez boju...
Wyślemy szpiega, nie woja
Pomroczna załogo moja

Novotnow
Czy jednak któreś z nas
Zapuści się w ciemny las?
Wiesz dobrze, Panie Szatanie
Że od walki wolimy chlanie!

Katharzyna
Gwardia przyboczna Szatana wielkiego
Nie jest stworzona do trudu takiego
Mamy jednak pomniejszych piekła sługów...

Pan Szatan
Co za gorzołkę mają trochę długów!
Mantra i Żagiel na misję wyruszą
I – mam nadzieję – proboszcza uduszą!
I pójdą naćpane panienki
Okażą klesze swe wdzięki...
Jest i w katedrze jeden mój druch
A imię jego: Zboczony Duch!
Scena 6.

Plebania. Rafael i Cristoff siedzą przy suto zastawionym stole.

Cristoff
Koniec analnego szaleństwa
Heretyk zapłaci za swe bezeceństwa!
Choć bawił cię nieraz, Rafallo, swą fają
I Bóg, i Kościół tego się domagają
By zapłonął dla niego stos!

Rafael
Nie spadnie mu z głowy choć jeden włos
Nim rozkażę ja, Rafael wielebny!
A wiedz, że Quist jest mi potrzebny!
Kilka wielkich słów, i wszystko gotowe:
Teraz czeka Quista seminariom duchowe
Albo tresury dla niego dni kilka
I mamy kolejnego w owczej skórze wilka!
Lojalny to sługa i kochanek wspaniały
A wiesz, że mi potrzeba jego sztywnej pały!

Wchodzi Quist ubrany w długą, odprasowaną sutannę. Obłęd w jego oczach przygasł, albo zmienił swoją naturę. Quist całuje sygnet Rafaela.

Quist
Śpiewa złożywszy ręce: gdyby ktoś nie wiedział, to jest kawałek z Plebani, czyli polskiej wiejskieśniackiej telenoweli o tym, że księża są cool
Na tej ziemi, pod tym niebem
Życie nasze toczy się...
Dzień jak codzień, dzień po dniu
Wciąż się dzieje życia cud...

Cristoff
Więc, Rafallo, skoro mówisz tak
Ja wierzę, lecz uwierzyć musi ptak!
Daj mi go przeto oralnie przekonać
Że Quist nie może jeszcze skonać!

Rafael
Penis mój już nie życzy Quistowi zgonu
Gdyż ten go zabrał do niebiańskiego tronu
Analna zabawa wśród nas się szerzy!
Komu nie staje - ten nie uwierzy!
My z Quistem wiemy, co dobre dla dupy
Więc choć mój odbyt skrywają strupy
I krwawy stolec oddawać muszę
Anal jest wart, by znosić katusze!
Choć poszarpany przez Quista jest mój zadek
Niech włoży mi faję znów pod pośladek!

Quist ochoczo zabiera się do dzieła. Cristoff wychodzi z komnaty z kwaśną miną. Słychać jęk Rafaela.


AKT II.
Scena 1.
Katedra Rafaela; złoty ołtarz, trochę katolickiej tandetnej sztuki. Wchodzą Mantra i Żagiel.

Mantra
Gwałtu nie boję się analnego
Gdyż w miejscu dupy nie mam niczego
Czeka nas jednak trudne zadanie
Są tu i naćpane panie
Słyszałem też o pradawnym duchu...

Żagiel sięga po piersiówkę sznapsa, częstuje Mantrę

Żagiel
Nie dawaj plotkom posłuchu.
Sznaps mi miło grzeje ciało

Spogląda na Mantrę

Czyżby w spodniach ci coś stało?

Mantra
To wszystko przez trunku grzanie...
Na ścianach są piękne panie...

Wskazuje na wywieszoną w kościele reklamę Radia Maryja, przedstawiającą Maryję
Żagiel wyciąga drugą butelkę sznapsa, pociąga łyka i odstawia pełną butelkę obok pustej.

Mantra
Sznaps ten sprowadził kausze!
Czuję, że odlać się muszę!
I choć to świątynia naszego wroga,
Na myśl o szczaniu ogarnia mnie trwoga...
Użyję piersiówki jak pisuaru...

Mantra sięga po butelkę, wkłada do niej fujarę i stwierdza, że zamoczył przyrodzenie w sznapsie...

Żagiel
Niech cię dosięgnie moc złego czaru!
Zniszczyłeś mój cenny trunek!
Przyjdę mu na ratunek...

Żagiel jednym łykiem oprużnia piersiówkę, po czym zabiera się do oczyszczania Mantrowego przyrodzenia z alkocholu. Robi to językiem...

Mantra
Odkupię ci alkohol cały!
Odstąp jednak od mej pały!

Zanim Żagiel ma czas zareagować, potężśny wytrysk uderza go w podniebienie. Żagiel kaszle kilkakrotnie, pada na siemię, pluje krwawą pianą. Potem cichnie.

Scena 2.
Cristoff wchodzi do ciemnego lochu. Wśród murszejących kości biegają szczury.

Cristoff
Poznałem ja przy tortur pomocy:
Skarb tutaj ukryto o magicznej mocy
Złowrogim Napletkiem ten skarb nazywają
A dzięki niemu kutasy wsze stają!
Lecz strażnik złowrogi skarbu pilnuje
A strażnik ten lubi odgryzać chuje!

Głos z ciemności
Legenda ta nadto przesadzona...
Po co ci chuj, kiedy się kona?
Pozwól mi najpierw się krótko przedstwaić,
Byś mógł me imię po burdlach sławić:
Jam jest duchem księdza prałata,
Który przejebał samego opata!
Jam jest strażnikiem napleta złowrogiego,
Który od zwisu uchroni każdego!

Cristoff
Przeto przybywam do nobliwego ducha
Gdyż kochaś mój z kim innym się rucha!
I - choć się tego wstydzę
Kochankiem jego nowym się brzydzę!
Quist ów bluźnił na imię Boże
Tysiąckroć, a więcej może!

Materializuje się Zboczony Duch

Zboczony Duch
Herezje jego mam w dupie głęboko
Lecz niechaj mnie kutas trafi w oko
Jeśli kochasia se nie przysporzysz
Kiedy mu w odbyt kutasa wdrożysz!

Cristoff
I tutaj leży meritum sprawy:
Nie jestem zdolny do takiej zabawy!
Choć próbowałem i psa i trupa...

Zboczony Duch
Dlatego mnie teraz boli dupa!
Tyś zaszedł do krypt, jakoby były twoje,
Kutasem zbeszcześcił zewłoki moje!
I, choć może to zabrzmieć to banalnie,
Aleś mnie zgwałcił wielokroć analnie!

Cristoff
Przepraszam cię wielce, nobliwy duchu...

Zboczony Duch
Twe słowa nie mają u mnie posłuchu!
Oddam tobie, jakoś mnie uczynił
I po wsze czasy za gwałt będę winił
Gwałcić twego dupska mnie raczej nie stanie
Gdyż mimo wszystko - ja wolę panie!
Pomsta przeto na ciebie czeka straszliwa,
Chyba, że cię wybawi śmierć, kochanka życzliwa

Cristoff
Miejże nademną litość, duchu niegodziwy!
Niechaj mnie ominie członek twój straszliwy
Oddaj mi jednak napletek złowrogi
Bym go wsadził między swoje nogi
I mocą jego mój człon uleczony,
Zachwycił Rafalla zad nienasycony!

Zboczony Duch
Weź więc naplet, gwałcicielu
I rżnij Rafalla, dopnij celu!

Do siebie, pod nosem

Lecz to, co zabierasz, nie jest miłym darem
Gdyż naplet obłożyłem złowrogim czarem!
I bardzo się zdziwisz, słowo ci daję
Kiedy go założysz na swą zdechłą faję!

Wręcza Cristoffowi zmumifikowany napletek. Inkwizytor chowa artefakt do kieszeni.

Cristoff
Dziękuję ci wielce, o duchu miły
Żeś mi przywrócił me męskie siły!

Cristoff rusza po schodach w kierunku sali tronowej Rafaela

Scena 3.

Wieczór. Ciemny korytarz w mało uczęszczanej części katedry. Na ścianie pojawia się cień człowieka z półmetrowym obiektem w okolicach krocza. Zza ściany wychodzi Quist, miotłą imituje gargantuicznego fallusa.

Quist
Śpiewa
Marzeniami, wspomnieniami,
Minął nam kolejny dzień...

Wchodzi Cristoff, niosąc tajemniczy pakunek.

Quist
Cristoffie drogi, wyznam ci skrycie,
Że cię miłuję ponad swoje życie!
Choć swawolę ze świnią chutliwą
Do ciebie pałam miłością prawdziwą!
Użycz mi przeto przyrodzenia!
Dokonajmy miłości spełnienia!

Cristoff
Niemożliwe jest ruchanie
Kiedy kutas mi nie stanie
Nie będę swawoli z tobą...
Mój fajfus jest jeno ozdobą!
Pozwól mi przeto iść na spoczynek...

Quist
Do siebie
Oporny jest skurwysynek!
Klecha śpi winem zmorzony
A Cristoff nie chce, pierdolony,
Stosunku ze mną namiętnego,
Choć mam ja chuja wielkiego!

Cristoff
Do siebie
Ulegnę może namowom wariata
Do łóżka – przyznaję – trza mi kamrata
Wypróbuję przy tym Napletek Złowrogi
By się nie zawiódł Rafallo mój drogi!
Do Quista
Pójdę przeto do krypty na chwilę

Quist
... I tam twoje dupsko przyszpilę!

Obaj wybiegają schodami do krypty

Scena 4.

Krypta. Nagi Quist leży na kamiennym katafalku. Wchodzi Cristoff, nakłada Złowrogi Napletek.

Cristoff
Z mogił patrzą zmurszałe trupy,
Więc czas na gwintowanie dupy!
Mój kutas z martwych powrócił przez czary
Więc wypnij się, heretyku stary!
Niech wyjdą ci z orbit oczy
A odbyt krwią niech zabroczy!
Faja moja jest wielka i twarda
A jaja zdobi różowa kokarda

Quist
Skoro tak jest twe życzenie
Wbij mi w zad swe przyrodzenie!

Przystępują do stosunku. Kutas Cristoffa jest niezwykle duży i sztywny. Nagle z dupska Quista tryska krew, a Cristoff krzyczy panicznie. Inkwizytor pada na ziemię a z odbytu Quista wydobywa się obdarzony świadomością i wysokim IQ penis...

Penis Cristoffa
Ty w dupę jebany pawianie
Wpierdol ci się dostanie!
Czyście kurwa ochujeli?
Mną faceta jebać chcieli?
Toż Kościoła są sługusy!
To tłumaczy ich zakusy!
Pierdolone wy świniaki!
Poczynię wam pewne braki!
Zemszczę się za lata niedoli!
Żaden już nie poswawoli!
Za jebanie mną truposzy
(toż syfilis się panoszy)
Ukaram was bardzo surowo!
Dla siebie wezmę to i owo

Penis Cristoffa pręży się i niczym sprężyna odbija od podłogi. Celuje wprost w kutasa Quista. Obnaża ostre kły i odgryza Quistowe przyrodzenie. Kastrat pada na podłogę zemdlony.

Uwolnił mnie naplet złowrogi
Gdym wisiał u Cristoffa nogi.
Teraz i Quist nie ma fujary
Pozostał jeszcze Rafael stary!
Czeka go pomsta straszliwa!
Nawarzył sukinsyn piwa...
A gdy już pomsty dokonam,
I wrogów moich pokonam
Do burdelu skieruję swe kroki
By seksu z kobietą przypomnieć uroki!
W burdelu tym pradawne demony
Wynajmą panienkę – lecz nie bez mamony!
Spustoszę przeto skarbce kościoła
Z których złoto aż do mnie woła...

Scena 5.

Jozue leży w swej celi pokutniczej, drzemie. Materializuje się Eteryczna Zjawa.

Eteryczna Zjawa
Jozue, wierny sługo Nieba!
Pomocy twej w Kościele potrzeba!
Przez złych demonów to spisek
Ożył naszego Cristoffa penisek!
Prącie to mścić się pragnie
Za akty sodomii, mówiąc dosadnie!
Proboszcza naszego skrzywdzić chce straszliwie...

Jozue
Budzi się powoli
O czym to powiadasz? Atoli o piwie?
Straszliwie mnie gardziel suszy...
Po piwku tak lekko jest na duszy...

Eteryczna Zjawa
Wiesz dobrze, Jozue pobożny,
Że stan pijaństwa jest wielce zdrożny!
Ten, kto się pragnie zwać katolikiem
Równać się nie może z pijackim śmietnikiem!
A teraz, powiadam, ratuj Rafaela!
Chce skrzywdzić ktoś bożego przyjaciela!

Jozue
Układ podobny przestaje mnie bawić,
Gdy imię czyjeś, miast swego mam sławić!
A ty, zjawo ze sklepień nieba
Nie jesteś tym, czego mi trzeba!

Na scenę wkracza Penis Cristoffa

Penis Cristoffa
Czy tyś jest jednym z tych wieprzy zboczonych?
Nie... Wiele marzeń zaprzepaszczonych
O wódce, kobietach i innych radościach
U mego drucha Szatana we włościach
Trawi twe myśli, Jozue, pijaku!

Jozue
Prawdę powiadasz, mówiący siusiaku!
Omotał me myśli zły duch katoli,
Co był przyczyną mych wielu niedoli!

Eteryczna Zjawa
Pamiętaj, Jozue, że Bóg cię woła
Abyś bronił świętego Kościoła!

Jozue
Twarz zamknij i nie truj mi dupy!
Mój tyłek kryją bolesne strupy
Gdyż proboszcz, sługus Kościoła
Zbyt często do siebie na nockę mnie woła!

Penis Cristoffa
Uwolnię cię zatem, ukrócę katusze!
Zgładzę potwora, co spętał twą duszę!

Fujara pręży się, wyskakuje, wbija się Eterycznej Zjawie w oko i przechodzi na wylot. Na ścianę wylewają się kawałki mózgu, płyn rdzeniowy i fragmenty czaszki. Penis Cristoffa krzyczy dziko.

JJJJJJJJJJJIIIIIIIIIIIIIHHHHHAAAAAAAA!

Kutas odbija się od ściany i tym razem przebija na wylot gardło Zjawy. Na podłogę padają fragmenty kręgosłupa i rozszarpana krtań.

JJJJJJAAAAAHHHHUUUU!

Zjawa pada na ziemię, pomieszczenie tonie we krwi...

Jozue
Uciekam z tej przeklętej świątyni
Niech Mości Pała proboszcza przyskrzyni
Zanim jednak stąd zbiegnę na wieki
Piwniczce winnej potrzeba opieki...

Penis Cristoffa
Zajmij się przeto trunkami grubasa
Jedz, pij i popuszczaj pasa...

Wychodzą

AKT III

Scena 1.

Mantra stoi przed ołtarzem, wokół palą się świece.

Mantra
Czas rozliczyć się przed Bogiem!
To Szatan jest moim wrogiem!
Seks i alkohol to złe nawyki
Przed nimi robić muszę uniki
Modlitwa, różaniec – po to się żyje!
Niech Pan mą duszę z grzechu obmyje!
Choć nie mam odbytu, chcę być kapłanem
By móc obcować z Bogiem, mym Panem
Pieniądze od wiernych, bym żył godziwie
Zapomnieć mogę nawet o piwie!
O, daj mi Boże znak,
Bym poznał, że mam czynić tak!

Zstępuje Anioł

Anioł
Z rezygnacją
Kolejni głupi skurwiele
Boga szukają w kościele...

Do Mantry

Boga Kościół niewiele obchodzi
Lecz, jeśli ci to życie osłodzi
Ja przyjmę twoje nawrócenie
Skoro takie twe życzenie
Oto kapłańskie dewocja...

Podaje Mantrze sutannę i złoty kielich

Anioł
A – w Niebie obowiązuje promocja!
Dla nawróconych grzeszników
Mamy przezentów bez liku!

Anioł pstryka palcami. Słychać syk uchodzącego powietrza, po chwili płomienie świec przyvierają na intensywności

Mantra
Zwróciłeś mi odbytnicę!
Przeklęte twoje lice!
Uchodzą ze mnie trujące gazy
Nadchodzą czasy strasznej zarazy!
O wy niebiańskie chuje!
Chyba zaraz eksploduję!

Płomienie świec stają się jeszcze większe, odgłosy wydobywające się z tyłu Mantry przypominają wycie potępieńców, Świece i Mantra oraz przestrzeń między nimi eksplodują podpalonymi bąkami


Scena 2.

Rafael siedzi w swojej sali tronowej, popija wino ze złotego kielicha. Wokół tronu leży kilka plam wymiocin...

Rafael
Gdzie się podziewa mój lachociąg mały?
Czyżby już nie pragnął już mej wielkiej pały?
Gdzie się podziewa chujek ten jebany?
Zad mój musi być gwintowany...
Nie ma także Cristoffa impotenta
Moja pała mu jak rybie przynęta...

W komnacia pojawia się szczur.

Lecz cóżto, szczur jest w mej komnacie...
Kutas mi rozsadza gacie...

Rafael sięga po szczura, do komnaty wchodzi Penis Cristoffa

Penis Cristoffa
Oto jesteś, wieprzu spasiony...
Czyś ty na szczura napalony?
Że rżniesz Quista, jasna sprawa
Z Cristoffem była oralna zabawa
Lecz szczur to przesada straszliwa...

Rafael
Czy wizja moja dziełem piwa?
Toż to kutas ożywiony,
Dla mej dupy przeznaczony!
Dawaj, o mówiąca pało
Strzel mi w odbyt, niczym działo!
Wejdź mi w zad, o mój kutasku!
Zmuś mnie do rozkoszy wrzasku!

Penis Cristoffa
Abra-kadabra, chuje-muje!
Dupy twej nie przegwintuję
Chokus-marokus
Dość analnych pokus!

Penis Cristoffa zmienia się w Uber-Penis

Uber-Penis
Oto zapłaty nadszedł czas!

Wpada Quist, obficie krwawiąc z okolic krocza

Quist
Mam ja coś dla was!

Quist rzuca się na Uber-Penis i zaczyna go lizać, jednocześnie usiłuje przytwierdzić go do swego krocza

Quist
Rozumu mi poskąpił Bóg
Zgonu życzył niejeden wróg
Jebałem już ja psa i faceta
Księdza i żabę, a nawet Muppeta
A ty, o Uber-Pało
Zabrałeś wszystko, co mi zostało!

Rafael wymyka się tylnym wejściem pozostawiając walczących samych sobie. W jego tronie znajduje się odpływ do katedralnej kloaki.

Quist
Kiedy już nie mam penisa
Świat cały nisko mi zwisa!
Nie mam już jak fiutem się chwalić
Nie mogę nawet konia se zwalić!

Uber-Penis uderza Quista żałędzią w twarz. Quist zapada się w kloace pod tronem Rafaela

Uber-Penis
Rafael mi uciekł, do chuja pana
Gdzież jest ta świnia niedojebana?

Scena 3.

Rafael biegnie podziemnym korytarzem, mając nadzieję zbiec tajemnym przejściem. Zza zakrętu wybiega Cristoff z krwawiącym kroczem.

Cristoff
Strzeż się, nobliwy kapłanie!
Bo i tobie jak mnie się stanie!
Ratuj mnie, mój kochanku drogi!
Patrzaj między moje nogi!

Cristoff wiesza się Rafaelowi na ramieniu. Proboszcz wbija mu w serce sztylet.

Rafael
I tak nie miałem z ciebie radości
Ja, fan analnej miłości...

Cristoff pada się na kamienną posadzkę, uchodzi z niego życie

Rafael
Wymknę się teraz przez tajemne przejście
Kryjówką mi będzie biskupa obejście...

Wchodzą Dwie Naćpane Panienki w bardzo skąpych strojach.

Naćpana Panienka 1
Dokąd tak pędzisz, kapłanie nobliwy?

Naćpana Panienka 2
Ty jesteś człowiek sprawiedliwy

Naćpana Panienka 1
A sprawiedliwych czeka nagroda

Naćpana Panienka 2
Więc kiedy śpi twa pobożna trzoda

Naćpana Panienka 1
Mam tu antykoncepcyjne pigułki

Naćpana Panienka 2
Będzie nam dobrze we trójkę do spółki

Rafael
O co wam chodzi, nadobne panie?
Zmierzam właśnie na datków zbieranie
Świątynia ma pustkami świeci
I karmić muszę głodne dzieci...
Jeśli z was która potrzebuje spowiedzi,
Niech dnia innego mój kościół nawiedzi...
Co do Sakramentu Świętego
Udzielam go wieczorem, dnia każdego

Naćpana Panienka 1
Nie chodzi o zabobony Kościoła

Naćpana Panienka 2
Czy proboszcza chuć nie woła?

Rafael blednie, w jego oczach maluje się prawdziwe przerażenie. Panienki ruszają w jego stronę, po drodze pozostawiając elementy skąpej odzieży.

Rafael
Wyście są diabła sługusy!
Dalekie mi są cielesne pokusy.
Za próbę schańbienia kapłana
Czeka was kara niesłychana!

Naćpane Panienki dochodzą do kapłana, przypierają go do ściany. Zdzierają jego sutannę i rzucają się na niego. Cała trójla krzyczy potępieńczo – one z rozkoszy, on z przerażenia i obrzydzenia. Panienki osówają się z księdza. Przerażenie wciąż maluje się w jego oczach, pomimo, że nie została w nim nawet odrobina życia...

Epilog

Noc dziadów, sklep Pana Szatana. Novotnow leży na wielkim łożu z Naćpanymi Panienkami. Po bokach łoża, na zotych tronach zasiadają Katharzyna (z butelką okowity) i Ripper (z dobrze nabitą lufą). Pan Szatan, Uber Penis i Jozue siedzą pod ścianą i piją z gwinta tanie wino. Pod drugą ścianą stoi (a częściowo leży) Chór i Lucjan.

Chór
Wóda wszędzie! Trawa wsędzie!
Chlanie będzie! Ćpanie będzie!

Novotnow
Gdzież są naszych wrogów duchy?
Czyliż widzę w kącie ruchy?
Czy chcecie wódki, czy trawy?
Załatwcie tu swoje sprawy...

Z kąta wychodzi duch Rafaela dręczony przez Duchy Nimfomanek.

Chór Nimfomanek
O, zboczone ladacznice!
Spójrzcie na klechy lice!
Ssijmy lachę bez litości!
Pieśćmy lędźwiowe kości!

Duch Rafaela
O, demony, za co ta kara?!
Nie dla kobiet jest ma fujara!
Dajcie mi uwolnić duszę
Straszliwe znoszę katusze!
Gdybym mógł – chociaż raz
Wsadzić w zad któremuś z was!

Chór Nimfomanek
O, zboczone ladacznice!
Spójrzcie na klechy lice!
Ssijmy lachę bez litości!
Pieśćmy lędźwiowe kości!
Nie dorwie się do męskiej dupy,
Czy to są żywi, czy trupy...

Rafael
Posłuchajcie i zważcie u siebie, że z Piekieł rozkazu
Kto był obłudnym klechą, na męki go wezmą od razu!

Novotnow
Jebana ty kupo gnoju!

Rafael sięga ręką w stronę dupy Novotnowa

Zostaw mą dupę w spokoju!
Czy widzisz odwrócony krzyż?
A kysz, chuju, a kysz!

Chór
Jebana ty kupo gnoju!
Pozostaw ten odbyt spokoju!
Czy widzisz odwrócony krzyż?
A kysz, chuju, a kysz!

Rafael odchodzi poganiany przez Nimfomanki.

Chór
Wóda wszędzie! Trawa wsędzie!
Chlanie będzie! Ćpanie będzie!

Katharzyna
Gdzież są naszych wrogów duchy?
Czyliż widzę w kącie ruchy?
Czy chcecie wódki, czy trawy?
Załatwcie tu swoje sprawy...

Z ciemnego kąta wytacza się oderwany członek, za nim wpada Quist i stara się go pochwycić. Członek odskakuje dalej, unikając schwytania.

Quist
Luki-kuki, kuki-luki puk!
Ależ mnie pokarał Bóg!
Kutasa mi za życia odjęto
I do latryny wepchnięto
Utopiony w łajnie zostałem
Gdyż Rafalla kochankiem bywałem
Luki-kuki, kuki-luki hasa
Oddajcie mi mego kutasa!
Podajcie fiuta, usłyszcie jęki!
Tak zakończą się moje męki!

Znów rzuca się na odcięte prącie, i znowu ponosi porażkę.

Lucjan
Jebana ty kupo gnoju!
Pozostaw że nas w spokoju!
Czy widzisz odwrócony krzyż?
A kysz, chuju, a kysz!

Chór
Jebana ty kupo gnoju!
Pozostaw że nas w spokoju!
Czy widzisz odwrócony krzyż?
A kysz, chuju, a kysz!

Quist znika

Chór
Wóda wszędzie! Trawa wsędzie!
Chlanie będzie! Ćpanie będzie!


Ripper
Gdzież są naszych wrogów duchy?
Czyliż widzę w kącie ruchy?
Czy chcecie wódki, czy trawy?
Załatwcie tu swoje sprawy...

Wchodzi duch Cristoffa

Cristoff
O, wy demony głupie!
Wyroki wasze głęboko mam w dupie!
Jam za życia był obrazem żałości
Więc czy mi z mięsa obierzesz kości
Czy odetniesz mego kutasa
Zwisa mi poniżej pasa!
Nikogo nie można gorszą hańbą ugodzić
Niż kazać mu Cristoffem się urodzić!

Jozue
Jebana ty kupo gnoju!
Pozostaw więc nas w spokoju!
Czy widzisz odwrócony krzyż?
A kysz, chuju, a kysz!

Chór
Jebana ty kupo gnoju!
Pozostaw że nas w spokoju!
Czy widzisz odwrócony krzyż?
A kysz, chuju, a kysz!

Za Cristoffem pojawiają się lubieżnie uśmiechnięte duchy Mantry i Żagla, chwytają go i odciągają.

Chór
Wóda wszędzie! Trawa wsędzie!
Chlanie będzie! Ćpanie będzie!

Po pauzie zaczyna śpiewać

Marzeniami, wspomnieniami, kończy się kolejny dzień...


Wchodzi Gustaw-Konrad

Gustaw-Konrad
Samotność – cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni...

Pan Szatan
Er...

Novotnow
Spierdalaj, chuju!

Gustaw-Konrad
No dobra...

Wychodzi

Chór i aktorzy
Marzeniami, wspomnieniami, kończy się kolejny dzień...
To, co było jest za nami... [etc.]


Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Mirq



Dołączył: 03 Wrz 2004
Posty: 2126
Skąd: MarketCity

PostWysłany: 14-07-2006 13:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

zaczynam sie przez to przebijac, akurat na koniec dnia w pracy;)
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    bibainfo.pl Forum Strona Główna -> Hyde Park Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Tu też może być ciekawie



Powered by phpBB 2.8a © 2001, 2002, 2003, 2004, 2005, 2006, 2007, 2008, 2009 i dalej, dalej... phpBB Group i reszta